Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
6.-10.

6.-10.

6.

Historię z reguły lubili wszyscy - zawsze to dodatkowa godzina snu. Jednak gdy figuruje ona w planie lekcji jako ostatnia, kiedy o spaniu mało kto już myśli, trzeba sobie z tym zatrważającym ogromem nudy radzić innymi sposobami. I tak postanowiliśmy zagrać z Nilsonem w szachy wyciętymi z papieru krążkami na narysowanej szachownicy. Szło nam całkiem nieźle i nawet ludzie przed nami odwrócili się, żeby popatrzeć (zwłaszcza taka jedna Harriet, co się ostatnio ugania za Nilsonem - on jak zwykle nie był zainteresowany). Zrobił się specyficzny klimat, brakowało nam tylko filiżanek, z których moglibyśmy sączyć herbatę, odginając stylowo mały palec.
- Musimy zrobić zestaw do alkoszachów - powiedział cicho Nilson. - Zamiast figur kieliszki...
- Nie takie trudne - odrzekłem, również cicho, co by nikt nie podsłuchał, choć pewnie i tak słyszały nas osoby obserwujące grę. - Moglibyśmy strzelać sobie cotygodniowe partyjki u ciebie na chacie.
- Cotygodniowe może nie. - Uśmiechnął się. - Nie wiem, czy uda mi się wytrzasnąć tyle alkoholu. Ale raz na miesiąc brzmi dobrze.
Potaknąłem.
- Thomas - powiedział nagle nauczyciel, aż Nilson się wzdrygnął. - Wstań.
Nilson wstał posłusznie z miną winowajcy.
- Kiedy umarła caryca Katarzyna? - Profesorek chyba zauważył, że nie słuchamy i postanowił przepytać Nilsona.
- Skąd mam wiedzieć? - zapytał Nilson. - Nie było mnie wtedy.
Klasa zaczęła się chichrać, ale nauczycielowi nie było do śmiechu. I w ten sposób nasz łamacz damskich serc numero uno dorobił się kozy.
- Za tydzień z tego sprawdzian. - Nauczyciel zwrócił się do całej klasy i ogólna wesołość w magiczny sposób minęła. Nilson klapnął na krzesło, jakby uszło z niego powietrze. Cóż, dowiedzieć się podczas ostatniej lekcji, że musi się jeszcze zostać w szkole i najpewniej coś przepisywać - niezbyt to radosne uczucie.
Po lekcji wyhaczyłem gdzieś Jeffa, dowiedziałem się, że muszę godzinę na niego poczekać, bo ma jeszcze plastykę, więc udałem się do pobliskiego Burger Kinga. Przy okazji zainwestowałem w obiad - ja to umiem łączyć przyjemne z pożytecznym. Gdy Jeff w końcu do mnie dołączył (naturalnie użalając się na nauczyciela od plastyki, który każe im się brudzić pastelami), udaliśmy się na rekonesans po centrach handlowych w celu zakupienia dwóch zestawów kieliszków - setek i pięćdziesiątek. Wtajemniczyłem przy tym Jeffreya w plan stworzenia jedynego w swoim rodzaju zestawu do alkoszachów. Chłopak tak się podekscytował, że od razu chciał się umawiać z Nilsonem na dzień i godzinę, ale szybko ostudziłem jego zapał.
- Nilson siedzi w kozie.
I opowiedziałem mu w całości wybryk naszego przyjaciela. Potem, siedząc na ławce i jedząc lody, rozpoczęliśmy debatę na temat orientacji seksualnej Nilsa.
- Chłopak przystojny, inteligentny, laski na niego lecą, a on żadnej nie chce? Może to kryptogej - zastanawiałem się na głos.
- Nieee - zaprzeczył Jeffrey. - Już byśmy o tym wiedzieli. Homo mają gejradary - to nie mit.
- Ale może on jest tak bardzo krypto, że nawet sam o tym nie wie?
- I tak byśmy wiedzieli - upierał się Jeff, toteż się już nie sprzeczałem. Nie no, głupi pomysł w sumie - Nilson gejem? Już prędzej jest zoofilem, krypto oczywiście.
Podzieliłem się tym przypuszczeniem z Jeffreyem i teraz przeraziliśmy się nie na żarty.
- Cóż, Nils może lubić nawet krowy. I tak go kochamy - stwierdził Jeff.
Jakby nas Nilson usłyszał, to by nam nogi powyrywał.

7.

Cmentarz katolicki był o tej porze roku rzadko odwiedzany. Po drodze do grobu Proroka minąłem tylko dwoje ludzi. Kucnąłem przed nagrobkiem. Leżała przy nim świeża wiązanka kwiatów, więc ktoś musiał go niedawno odwiedzić. Położyłem obok swoją. Była dość skromna, ale ojciec znów zapomniał wypłacić mi kieszonkowe. Trwałem w tej pozycji przez jakiś czas, nie myśląc właściwie o niczym szczególnym. Stwierdziłem, że dość łatwo pogodziłem się ze śmiercią Proroka. Na pewno pomógł mi w tym Punky.
- Cześć - usłyszałem i odwróciłem się. Za mną stała Kate. Uśmiechała się lekko. W dłoni trzymała wiązankę.
- Hej - odpowiedziałem, wstając. - Jak się masz?
- W porządku, radzę sobie.
Uklęknęła i położyła swoją wiązankę tuż przy mojej.
- Wszystko się zmieniło, od kiedy go nie ma, prawda? - zapytała. Przytaknąłem. Była to w istocie prawda, choć zmiany te w moim odczuciu nie były spowodowane odejściem Proroka.
- Uratował mi życie, pamiętasz?
Znów przytaknąłem. Schowałem nagle spocone dłonie do kieszeni. Obawiałem się, że Kate zaczyna się rozklejać, a jak żyję, nie widziałem jej płaczącej.
- Żałuję, że nie potrafiłam się odwdzięczyć.
- Skoro on nie mógł temu zapobiec, nie mogło żadne z nas.
Kate westchnęła.
- Ja tam byłam, Shayne.
Spojrzałem na nią, zaskoczony. Wciąż była odwrócona do mnie plecami. Jasne, to ona poinformowała nas o jego śmierci, ale do tej pory nie mówiła, że przy tym była. Że to widziała.
- Staliśmy po dwóch stronach ulicy. Szedł, by się ze mną spotkać. Mogłam coś zrobić, przecież widziałam ten samochód, w przeciwieństwie do niego.
- Skąd mogłaś wiedzieć, że w niego walnie? - zapytałem. - Nie obwiniaj się, jeśli ktoś jest winny temu, co się stało, to ten... kierowca.
Kate wstała i odwróciła się w moją stronę. Nie płakała, co przyjąłem z ulgą.
- Kierowca siedzi za nieumyślne spowodowanie śmierci - powiedziała. Kiwnąłem tylko głową. Powoli ruszyliśmy w kierunku wyjścia.
- Kojarzysz Davida? - zapytała nagle. Zmarszczyłem brwi.
- Nie.
- Był perkusistą mojego zespołu.
- A tak, wiem który.
- Nie żyje.
Poczułem ciarki przechodzące po moim ciele. Nie znałem człowieka osobiście, ale mignął mi parę razy. Był dobrym przyjacielem Rudego.
- Przykro mi. Rudy wie?
- Nie wiem, co u Rudego - powiedziała. - Nie mam z nim kontaktu od dobrych kilku miesięcy.
- A co z zespołem?
Kate wzruszyła ramionami.
- Nic. Chyba się rozpadniemy. To znaczy, już rozpadliśmy - poprawiła - ale się raczej nie zejdziemy z powrotem.
Milczała przez chwilę, zanim stwierdziła:
- Sporo ludzi umiera w tym roku.

8.

Ledwo wróciłem do domu, okazało się, że Kate miała rację. Głodny, zajrzałem do kuchni. Przy stole siedział tata.
- Wcześniej wróciłeś? - zdziwiłem się. Ojciec spojrzał na mnie mętnym wzrokiem.
- No - powiedział niewesoło.
- Coś się stało? - Podszedłem bliżej. Dopiero teraz zauważyłem stojącą na stole pustą szklankę i butelkę whisky. Ojciec bez słowa podsunął mi otwartą kopertę.
- Co to jest? - zapytałem.
- Ech - jęknął ojciec żałośnie. Podniosłem kopertę i wyjąłem z niej zgiętą na trzy części kartkę.
Było to zawiadomienie o śmierci matki.
Odłożyłem list. Nie przeczytałem go w całości. Spojrzałem na ojca. W podobnym stanie był zaraz po tym, gdy go zostawiła.
- To nie jest rozwiązanie, tato - powiedziałem, zakręcając butelkę. Rozumiałem go, ale nie chciałem widzieć własnego ojca pijanego.
- No - powtórzył ojciec. - Wiem.
Głód nagle przeszedł. Usiadłem obok taty i położyłem mu rękę na ramieniu. Spojrzał na mnie i objął mnie.
- Ja ją przez cały czas kochałem - powiedział, trochę bełkocząc. Uniosłem brwi w bezgranicznym zdziwieniu, bo dokonał czegoś, czego ja nie potrafiłem.

9.

sweetcherry: kurczę, stary, kondolencje.
jesusofsuburbia: dzięki.
sweetcherry: jak się trzymasz?
jesusofsuburbia: lepiej od taty.
jesusofsuburbia: wiesz, dla mnie ona umarła 5 lat temu.
sweetcherry: no niby tak. Ale to zupełnie co innego, tak naprawdę dowiedzieć się o śmierci. Ja sobie nie wyobrażam...
sweetcherry: w końcu była twoją mamą, kochałeś ją.
jesusofsuburbia: nie kochałem.
sweetcherry: a zanim wyjechała?
jesusofsuburbia: staram się do tego nie wracać.
sweetcherry: ok.
jesusofsuburbia: wiesz, zniknęła sobie nagle bez słowa pożegnania, musieliśmy się z tym z ojcem jakoś pogodzić, udało nam się ułożyć życie na nowo, kolorowo może nie jest, ale radzimy sobie
jesusofsuburbia: a teraz ona umiera i rujnuje nasz misternie układany porządek.
sweetcherry: na co właściwie umarła, jeśli mogę spytać?
jesusofsuburbia: nie mam pojęcia.
sweetcherry: wpaść do ciebie z herbatnikami? (:
jesusofsuburbia: jest już późno.
sweetcherry: wymknę się z domu.
jesusofsuburbia: skoro tak...
sweetcherry: będę za 15 min!
~sweetcherry zmienił stan na niedostępny.
 
Wyciągnąłem się na krześle i spojrzałem na zegarek. Dochodziła jedenasta. Już miałem wyłączać kompa, gdy dostałem zaproszenie do rozmowy od Punky’ego.

punkyartist: hej, co tam?
jesusofsuburbia: hej, sorry, zgadamy się innym razem. Muszę spadać.
punkyartist: okay, idziesz spać?
jesusofsuburbia: nie, spotykam się z Jeffem.
punkyartist: ok. Idziecie gdzieś?
jesusofsuburbia: nie, zostajemy u mnie. Co za wywiad przeprowadzasz?
punkyartist: chcę być częścią twojego życia, ok?
jesusofsuburbia: jesteś.
jesusofsuburbia: naprawdę muszę spadać.
punkyartist: dobranoc.
 
10.

Budzik zadzwonił zdecydowanie za wcześnie. Wydałem z siebie nieartykułowany dźwięk, otworzyłem zlepione powieki i sprawdziłem godzinę. Siódma...
Podniosłem się na łokciach. Obok mnie Jeffrey właśnie wkładał głowę pod kołdrę. Wyłączyłem budzik.
- Wstawaj, Jeff - powiedziałem głosem zachrypłym od snu. Jeffrey wyciągnął głowę spod kołdry. Włosy sterczały mu do góry, a na policzku miał odciśnięty wzorek od poduszki. Tak mi w tym momencie przypominał Punky’ego, że nie mogłem powstrzymać czułego uśmiechu.
- Która godzina? - zapytał, a głos miał podobnie zachrypnięty.
- Siódma - odparłem. Jeff usiadł na łóżku i przetarł twarz dłońmi.
- Mama mnie zabije - oznajmił. - Miałem wrócić z powrotem o czwartej, żeby się nie kapnęła, że mnie nie było. Taki był plan.
- Położyliśmy się o trzeciej - przypomniałem mu. - Cały czas zapewniałeś, że nie zaśniesz i zabroniłeś mi nastawić budzik.
- Och, poniedziałek - jęknął Jeff, wstając. - Najbardziej bolesna rzecz w życiu.
- Wiesz, co jest najbardziej bolesne? - zapytałem. - Mam dzisiaj historię. Ostatnią. Jakby nie mogli jej dać na sam początek zajęć.
- Pierwsza jest geografia, też można spać.
- W sumie racja.
Ogarnęliśmy się dość szybko (nic nam się nie chciało robić, więc umycie zębów i uczesanie włosów musiało wystarczyć - przy czym włosy Jeffreya wciąż sterczały pod dziwnym kątem) i lekko przymuleni... No dobrze, bardzo przymuleni udaliśmy się na autobus. Standardowo spotkaliśmy w środku Silvera. Powiedziałem mu o śmierci mojej mamy.
- O kurczę, Shayne - zmartwił się. - Przykro mi. Chyba nie czujesz się najlepiej? - Popatrzył po mnie.
- Nie wyspałem się - odparłem wymijająco.
Przed geografią podzieliłem się tą jakże smutną wieścią również z Nilsonem.
- Na pocieszenie: zaplanowałem już termin partyjki alkoszachów - poinformował mnie po oczywistych kondolencjach. - Przyszła sobota. Rudy przyjeżdża z Santa Cruz.

 - Świetnie - powiedziałem zadowolony, że spotkam się znów ze starym przyjacielem.



Ines Proxima 20th sie 2012, 07:25:27 PM [Powrót] Komentuj








Opowiadania
One shots
Aiden
Online
1-5
6-10
11-15
16-17
18-20
21-24
25-29
30-33
34-36
37-41
42-45
Online 2.
1.-5.
6.-10.
11.-14.
15.-18.
19. + Epilog


Strona Główna


Dodaj do Ulubionych

Archiwum
2012
Październik
Sierpień
2009
Grudzień
Październik
Lipiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty


Ulubione



Bohaterowie


Shayne Black

Główny bohater. Mieszka w Hollywood, przyjaźni się z Jeffreyem, Nilsonem, Rudym, Silverem i Prorokiem, z którymi chodzi do szkoły. Ma również przyjaciółkę Kate, którą poznał przypadkiem. Od roku utrzymuje kontakt z poznanym w internecie Punky Artist, w którym się zakochuje. Jak sam siebie opisuje, ma czarne włosy, niewiele krótsze od tych Nilsona, jest bardzo chudy, słucha rocka i gra na gitarze. Mieszka razem z ojcem, jego matka uciekła razem z kochankiem na wyspy Caicos.



Jeffrey Steininger

Bliski przyjaciel Shayne'a, przyjaźni się także z Nilsonem, Rudym, Silverem i Prorokiem. Od roku spotyka się z Simonem - chłopakiem, który znęca się nad nim fizycznie. Jeffrey jest farbowanym blondynem, z włosami długimi do ramion, lubiącym się malować i noszącym damskie ubrania oraz buty. Mieszka z matką, dwoma młodszymi braćmi (w tym Jaysonem, lat 4) i młodszą siostrą.



Nilson Thomas

Przyjaciel Shayne'a, Rudego, Silvera, Jeffreya i Proroka. Nilson jest wysoki, ma przydługie, czarne włosy i niebieskie oczy. Łamacz dziewczęcych serc, obiekt niewieścich westchnięć, i tak dalej. Jest spokojny, wyrafinowany, bardzo pewny siebie i cholernie bogaty. Mieszka razem z rodzicami i młodszymi bliźniętami.


Silver Coldant

Artysta, jego życiowym powołaniem jest rysowanie. Silver uważa, że jest posiadaczem najdurniejszego imienia na świecie, jednak to imię zdecydowanie do niego pasuje, choćby dlatego, że jest jasny i lśniący - ma bardzo jasne, prawie białe włosy, szare oczy i bladą skórę. Do tego zawsze ubiera się w pastelowe kolory. Jest miły, spokojny i nie pcha się tam, gdzie go nie chcą.


Layout.
Headline.
Powered.